mblog.pl
Podwójna Tragedia
2010-04-10 | 15:59:28
autor: mausi | skomentuj (0)

W dzisiejszy tragiczny dzień oczy wszystkich zwrócone są w stronę Katynia (Smoleńska), prym w tym wiodą największe stacje telewizyjne w Polsce. Pokazują one jednak głównie słabości swoich „dziennikarzy” zamiast rzetelnego opisu tragedii.

W Polsce z ostatnich moich obserwacji wynika, że bardzo dużo jest zwykłych „dziennikarzyn” a nie dziennikarzy. Przykład pierwszy w obliczu wielkiej dzisiejszej tragedii, godzinę po niej pan prowadzący główny serwis informacyjny na  TVN24 pyta się kogoś, kiedy będą wybory, czy za trudne jest dla niego zrozumienie, że należy trochę z tym poczekać? Dla niego to jest sensacja i news, trzeba to wykorzystać. Drugi Pan przy rozmowie z rzecznikiem ministerstwa spraw zagranicznych po tym jak ten tłumaczy, że ma listę ludzi, którzy MIELI lecieć (a nie polecieli) tym samolotem i prosi o to, żeby zaznaczyć to bardzo wyraźnie, że te osoby MIAŁY lecieć, pyta się czy to jest kompletna lista osób, które były na pokładzie. No cóż za ćwok i debil bez umiejętności słuchania tego, co się do niego mówi, czy to jest dla niego za trudne? Ktoś mu pytania podaje przez słuchawkę a on je przekazuje jak megafon? Nie rozumiem. Kolejny przykład Premier mówi o tym, że poleci do Smoleńska i po powrocie „niewykluczone”, że odbędzie się jeszcze jedno posiedzenie rady ministrów, na co podsumowujący „reporterzyna” mówi, że „za chwilę” odbędzie się jeszcze jedno posiedzenie rady ministrów. No ręce opadają, bo oni po prostu nie słuchają tego, co się do nich mówi tylko tworzą własne fakty i wypowiedzi. To jest po prostu smutne.

Mam nadzieję, że obecna tragiczna sytuacja pozwoli zjednoczyć się naszemu narodowi a nie spowoduje kolejnych rozłamów.

Pozdrawiam.




Życzenia
2010-04-05 | 11:15:30
autor: mausi | skomentuj (0)

W ten piękny „słoneczny” świąteczny dzień pragnę wam wszystkim złożyć najserdeczniejsze życzenia. Życzę wam wszystkiego najlepszego, przede wszystkim spełnienia marzeń, bo to chyba one motywują nas do działania i sprawiają, że chcę nam się bardziej. Spędźcie te Święta miło i przyjemnie.

Pozdrawiam




Nie rozumiem
2010-03-25 | 19:54:03
autor: mausi | skomentuj (0)

Ja chyba nigdy nie zrozumie ludzi mieszkających w tym kraju. Właśnie przed chwilą zobaczyłem w telewizji (konkretnie w Faktach w TVN), reportaż na temat żarłocznych gęsi i łabędzi, które zjadały rolnikom to, co rosło na ich polach. W sumie nic niezwykłego, ale jedna rzecz przykuła moją uwagę, chodzi o apel na koniec tego reportażu. Jako iż ustawa nie przewiduje odszkodowań za ataki ptactwa, to według tego reportażu rząd musi znowelizować ustawę. Nie wiem czyj to był pomysł czy bardzo „mądrych” dziennikarzy czy jeszcze „mądrzejszych” rolników, nie interesuje mnie to, chce wam tylko powiedzieć, że chyba was porąbało, że z moich podatków będą wam wypłacane odszkodowania za to, że nie umiecie tak wybrać swojej działalności, aby współgrała z zasobami, otoczeniem i innymi warunkami i aby przynosiła wam zyski. Jak wam zboża nie idą to może się przerzućcie na bydło czy coś, oczywiście wiąże się to z kosztami i chęcią zmian, a wiadomo, że łatwiej wydębić kasę od państwa. Jak jakiś przedsiębiorca straci cały swój towar w magazynie z powodu pożaru wywołanego przez uderzenie pioruna to, jeżeli nie był ubezpieczony to nikt mu grosza nie odda. A rolnicy to nic innego jak przedsiębiorcy, więc dlaczego oni mają być uprzywilejowani? Co to jakieś „święte krowy”? Czas skończyć z tym reliktem z poprzedniej epoki. Żadnych odszkodowań za szkody wywołane przez zwierzęta, nie ubezpieczyłeś się, nie spróbowałeś zapobiec, to Twój problem. Żadnego KRUS’u ani mniejszych podatków macie płacić tak jak każdy inni w końcu w naszej konstytucji jest napisane, że wszyscy są równi. To dlaczego ja mam płacić więcej na utrzymanie tego Państwa, w końcu jesteśmy takimi samymi obywatelami?

Ostatnio w głowach rolników się chyba przewraca (nie wiem od czego). Dopłaty z unii dostają, KRUS’u i podatków dla nich nikt nie chce ruszyć i mając tak fajnie Ci żądają jeszcze odszkodowań i wyższych cen w skupach, bo według nich dostają za mało. Dostajecie tyle ile w tym momencie (zazwyczaj) powinniście dostać i tyle. Niech zniosą te cła na żywność z Afryki, to zobaczycie, za jakie małe pieniądze można dostać mąkę. Nie dość, że my na tym skorzystamy to jeszcze pomożemy Afryce, kuszące nie?

Pozdrawiam




Tajne przez poufne
2010-03-18 | 16:42:05
autor: mausi | skomentuj (2)

Ostatnio się dowiedziałem, że prokurator krajowy Pan Edward Zalewski chce znowelizować artykuł 241 kodeksu karnego, mówi on, że: „kto bez zezwolenia rozpowszechnia publicznie wiadomości z postępowania przygotowawczego zanim zostały ujawnione w postępowaniu sądowym” no i wiadomo na końcu podlega grzywnie, karze więzienia itd. itp. Zmiana ma dotyczyć tego, że najpierw trzeba będzie ustalić czy szkoda wyrządzona przez to ujawnienie jest „realna, znaczna i rzeczywista”, w gruncie rzeczy i tak nie ma to znaczenia, bo czy taka szkoda miała miejsce i tak będą oceniać prokuratorzy, którzy już dzisiaj każą ludzi z tego paragrafu. Mnie zastanawia coś innego, jak można karać kogoś, kto informuje o czymś, co niby jest „tajne”? Skąd ta osoba może to wiedzieć? Przykładowo ja rozmawiam sobie z jakimś znajomym i on tak przypadkiem coś tam chlapnie (co okaże się tajemnicą śledztwa) i co ja już nie mogę tego dalej przekazać (ten artykuł kk. dotyczy nie tylko dziennikarzy, ale wszystkich)? A skąd ja biedny człowiek mam wiedzieć, że to tajemnica? Wydaje mi się, że karany to powinien być ten, kto ujawnił taką informacje nieprawdaż?

Teraz się zastanówcie, kto ujawnia te tajemnice ze śledztw? Dwie grupy: prokuratorzy i politycy. A kto w tym kraju ma najwięcej do gadania przy nowelizowaniu kodeksu karnego? No wydaje mi się, że te same grupy, co nie? Tak więc nie mamy co liczyć na taką nowelizację, aby karane było źródło przecieku bo przecież sami na siebie bata nie skręcą. No i zawsze mają „czyste” łapki jak coś chlapną, niech się martwi ten, kto chce to podać dalej. Tak to już jest w tym kraju, wszyscy są odpowiedzialni za to, co robią tylko nie urzędnicy, ani za swoje decyzje, ani za to, co powiedzą. Czekam tylko, kiedy to się zmieni.

Pozdrawiam

P.S. Tak teraz na to patrząc to chyba złe studia wybrałem, miałem iść na jakiegoś urzędnika czy coś. Na razie robota przyjemna, żadnej odpowiedzialności, no i już 40% Polaków pracuje w różnych rodzajach urzędów (to też jest paranoja! ! ! !), ładny byłby z tego związek zawodowy, co nie?

Mam tylko nadzieję, że nie ujawniłem tu żadnych tajemnic, bo Pan Prokurator już czeka.




Parytety
2010-03-09 | 21:27:05
autor: mausi | skomentuj (1)

Na początek chciałbym drogim Paniom złożyć najserdeczniejsze życzenia z okazji wczorajszego święta, troszkę spóźnione, ale szczere. Wczoraj wróciła (jak bumerang) sprawa parytetów na listach wyborczych i chciałbym się do tego ustosunkować. Moja opinia jest następująca, ktoś, kto to wymyślił musi być niespełna rozumu (ktoś obok podpowiada, że to chyba feministki, więc w sumie wszystko jasne). A teraz poważnie, czy nie powinno być tak, że wybieramy (skoro już jest demokracja) tych, których chcemy a nie tych, których nam karzą? Czyż to nie jest idea tego „wspaniałego” ustroju? Pomijając fakt, że nasza ordynacja wyborcza pozostawia wiele do życzenia (CHCEMY OKRĘGI JEDNOMANDATOWE, czy ktoś to w końcu zrozumie? Choć chcemy to chyba złe słowo, chce tego garstka ludzi a reszcie to wisi) to nie potrzeba nam kolejnego nakazu. Przykro mi to mówić drogie Panie, ale nie tędy droga, to już nie wiele by miało wspólnego z równouprawnieniem, o które tak walczycie. Jeżeli zaś chodzi o równouprawnienie to dobrym przykładem był maraton bodajże w Nowym Jorku sprzed paru laty, gdzie pewna biegaczka walczyła o wyższą nagrodę z hasłem o równouprawnieniu na ustach, a sytuacja wyglądała tak: owa Pani wygrała w kategorii Pań owy bieg i dostał nagrodę z tym, że nagroda ta była mniejsza o połowę od nagrody dla Pana, który wygrał. Pani się oburzyła, że nagrody powinny być takie same, że to by było równouprawnienie tylko zapomniała o jednym szczególe, w całym biegu ukończyła go dopiero w trzeciej czy czwartej dziesiątce, gdzie nagrody było dużo niższe niż to, co dostała. Chodzi mi o to, że jeżeli miały by być równe prawa to była by jedna kategoria (bez podziału na płeć) a owa Pani dostała by nagrodę za to miejsce w trzeciej czy czwartej dziesiątce, tak, więc chyba nie warto czasami krzyczeć. Wracając jednak do parytetów, to wydaje mi się, że niewidomi* też powinni mieć swój parytet, bo jak to może być, że nie ma obecnie chyba żadnego niewidomego posła? Tylko, że nikt nie podniesie tego tematu do dyskusji ogólnokrajowej, bo niewidomi nie mają własnego lobby, a szkoda.

A jeżeli już tak bardzo chcecie parytetów to pewien komentator na blogu J. Korwin-Mikkego o Nicku pagodzik ma pomysł, o tuż 230 posłów wybierają mężczyźni a 230 kobiety, pasuje taki parytet?

Pozdrawiam

 

* przepraszam wszystkich niewidomych lub ich bliskich, którzy poczuli się urażeni tą wypowiedzią




Komunikacja miejska na Śląsku to ...
2010-03-06 | 00:15:43
autor: mausi | skomentuj (1)

Nie wiem jak wy, ale za każdym razem, gdy kupuje bilet miesięczny wydaje mi się jakby mnie ktoś po prostu ruchał w dupsko. Nie wiem jak inaczej to określić, choć żartownisiów informuje, że nie wiem jak to jest być ruchanym w dupsko. Opowiem wam moją dzisiejszą podróż do domu nocną komunikacją. Fakt faktem dzisiaj nie jest za zimno (bodajże minus 5, w końcu mamy do czynienia z GLOBALNYM OCIEPLENIEM), ale ja nie najlepiej się czułem i ta temperatura plus ten wiatr powodowały, że po prostu było mi zimno. Podróż zaczęła się w Tychach od autobusu, który jak to zwykle bywa w tym miejscu (godzina nie ma znaczenia) spóźnił się o jakieś 2 minuty, ale to norma, mogliby nawet rozkład zmienić, ale to by ich za dużo kosztowało i są szanse, że wtedy ten autobus by się spóźniał o kolejne 2 minuty, jednak Ci, którzy często jeżdżą z tego miejsca doskonale się orientują w sytuacji, więc w sumie sprawy nie ma. Wszedłem, więc do tego autobusu i poczułem, że ogrzewanie niestety nie działa, ale w tyskich autobusach to w zasadzie też norma, gdy temperatura spada poniżej zera to jakoś tak dziwnie przestaje im działać ogrzewanie. W lato jest inna sprawa po prostu nie włączają klimatyzacji, a wiem, że ją mają, bo kiedyś przez przypadek włączyli, jaka cudowna podróż, nigdy jej nie zapomnę. Wracając do mojej podróży to zimny autobus szybko nadrobił spóźnienie i potem, aby trzymać się rozkładu (no przynajmniej to) zatrzymywał się na przystankach. Wszystko super, gdyby nie fakt, że zostawiał przy tym otwarte drzwi, przez które tak troszeczkę wlatywało zimne powietrze do już zimnego autobusu. Świetne uczucie siedzisz i z każdej strony napierdala Ci chłodem, nie życzę nikomu. Miało to miejsce na paru przystankach i zapewniam was, że te postoje nie były 20 sekundowe, raczej zdecydowanie więcej. Gdy już w końcu dojechałem do Katowic postanowiłem szybko przemieścić się na tramwaj, który miał jechać za jakieś 4-5 minut. Doszedłem na przystanek na Rynku dużo przed czasem i tak stoję sobie i czekam. Po 10 minutach zorientowałem się, że ten tramwaj raczej przyjechać nie ma zamiaru (a z Rynku wszystko ładnie widać, czy tramwaj jedzie czy nie). Zmarznięty i zły postanowiłem, że moją ostatnią deską ratunku będzie autobus, który miał odjechać za 3 minuty z Mickiewicza, więc biegiem jak najszybciej, aby tylko zdążyć. Jaka była moja radość, gdy zobaczyłem, że owy autobus jeszcze nie podjechał na przystanek, tylko stoi troszkę dalej. Doszedłem do przystanku dokładnie w chwili, kiedy miał podjechać i w tym momencie moja radość zaczęła znikać, bo kierowca nie miał zamiaru odjechać o czasie. Po 5 minutach widać zorientował się, że chyba czas najwyższy ruszyć i podjechał, dobrze, że biletów nie sprawdzał, bo chyba bym go wyśmiał. Jeden plus działało ogrzewanie, co i w Katowicach nie jest taką oczywistością. Pan Kierowca na trasie chyba nie zorientował się, że już na starcie miał 5 minut w dupie, bo jechał jakby mu się nie chciało. I to by była w zasadzie koniec tej historii, potem się jakoś dokulałem z przystanka do domu.

Podsumowując w Tychach mają przynajmniej nowy Tabor, bo KZKGOP to wiadomo, dno. Natomiast, co do reszty to poziom wyrównany gdzieś jakieś 3 metry pod dnem. Trzeba jak najszybciej znaleźć jakąś robotę, która pozwoli utrzymać auto i zrezygnować z tego wielkiego gówna.

Na koniec pokrzepiająca sytuacja, w tramwajach tej zimy nie uświadczyłem ogrzewania, więc jakie było moje zdziwienie, gdy w ostatnich dniach, gdy było plus 10 stopni grzali aż miło. Przyjemnie prawda? Cała Polska.

Pozdrawiam




Polska to kraj złodziei
2010-03-03 | 22:23:19
autor: mausi | skomentuj (1)

Nie uświadomiliście sobie tego jeszcze? Chyba najwyższa pora! Nie mam zamiaru usprawiedliwiać mojej osoby ani błysnąć tu hipokryzją, po prostu jestem jednym z nich. Powiem więcej, większość z nas to złodzieje. Część z was się oburzy, po części to spłynie a inni może się nad tym zastanowią. Dla tych, co się oburzą mam pytanie: macie na twardym dysku swojego komputera muzykę, filmy, programy, które ściągnęliście „za darmo” z sieci? W zasadzie to jedno pytanie powinno wystarczyć, ale ja zadam sobie trochę więcej trudu.

Czy kiedykolwiek jechałeś/aś na gapę w jakimś środku transportu?

Czy kiedykolwiek użyłeś/aś samochodu służbowego do prywatnych celów?

Czy kiedykolwiek pokombinowałeś/aś tak, aby nie zapłacić należnego podatku? W tym np. abonamentu RTV?

Czy kiedykolwiek zabrałeś/aś z biura długopisy, papier, kartridż, kawę, cukier czy inną rzecz, która nie była Twoja?

Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się podjadać coś w supermarkecie, co nie było degustacją?

Czy kiedykolwiek nie zapłaciłeś/aś jakiegoś mandatu?

Czy kiedykolwiek wszedłeś/weszłaś na jakąś płatną imprezę czy to do kina bez płacenia?

Czy kiedykolwiek ciągnąłeś/ciągnęłaś telewizję, internet, prąd, gaz czy wodę na lewo?

Itd. Itd. Itd.

W zasadzie można by tak wymieniać bez końca, ale jeżeli na przynajmniej jedno pytanie odpowiedziałeś/aś pozytywnie to JESTEŚ ZŁODZIEJEM! I nie ma tu znaczenia to, że to przecież „nic, nikogo, nie kosztuje”, że przecież nikt nie widział itd. itd., każdy taki czyn to po prostu ZŁODZIEJSTWO. Wszystko coś, kogoś kosztuje. Ale nie martwmy się Ci wyżej postawieni kradną więcej, więc my Maluczcy jesteśmy rozgrzeszeni, co nie? Takie jest typowe myślenie Polaka, a tak naprawdę to gówno prawda! Zastanówcie się nad tym, że oprócz was robi tak wiele osób, a jak wynika z przysłowia ziarnko do ziarnka a zbierze się miarka.

Pomyślcie, co mogłyby kupić zakłady komunikacji, gdyby wszyscy płacili za bilety? O ile mógłby obniżyć ceny supermarket, gdyby nie musiał martwić się pokryciem strat? Co mógłby zrobić pracodawca ze straconymi pieniędzmi, może podnieść wypłaty, może kupić nowe urządzenia do biura? I w końcu ile pieniędzy straconych przez budżet mogłoby pójść np.: na budowę dróg czy szkolnictwo? (Nie mówię tutaj o fakcie, że część tych pieniędzy i tak by została przejedzona przez biurokrację, ale 20% z czegoś i tak jest lepsze niż 100% z niczego)

Powiecie pewnie, że i tak nasi wybrańcy narodu okradają nas na potęgę, więc czemu ja mam tego nie robić, ale ludzie do jasnej cholery od czegoś trzeba zacząć, może od siebie? Wtedy przynajmniej będziemy mieli moralne prawo, żeby ich ze złodziejstwa rozliczać.

Tekst ten nie miał nikogo obrazić, miał tylko pokazać, że z takim nastawieniem to ten naród daleko nie zajdzie.

Pozdrawiam

P.S. Władzuchna kradnie i to jest fakt, przykładów można mnożyć i mnożyć, mi jednak najbardziej podoba się sytuacja z wyżej wymienionym abonamentem RTV, każdy, kto ma kablówkę bądź platformę cyfrową płaci za korzystanie z tych usług abonament a z tego abonamentu idą pieniądze na TVP, to dlaczego mamy płacić drugi raz w osobnym abonamencie za coś, za co już raz zapłaciliśmy? Przemyślcie to.




Katar
2010-03-01 | 12:00:45
autor: mausi | skomentuj (1)

Na zewnątrz wygląda na to, że pomału zima się kończy, choć zapewne uderzy znowu jak tylko zmienimy opony na letnie i pochowamy kurtki, czapki i szaliki, no ale do tego to się już przyzwyczailiśmy. Na koniec tej zimy chciałbym poruszyć kwestie reklam leków na katar, nieżyt nosa, cieknący nos, zatkany nos itd. itd. Reklam tych z każdym rokiem, ba z każdym dniem jest coraz więcej i więcej. Głównym powodem jest to, że tzw. katar jest najbardziej denerwującą przypadłością, jaka może człowieka spotkać, każdy przeżyje kaszel (do momentu, aż nie będzie można oddychać) czy ból głowy (w końcu weźmie się tabletkę i po sprawie), ale katar denerwuje nas nieziemsko i to chyba każdego. Dlatego koncerny farmaceutyczne produkują coraz więcej produktów leczących katar, a ludzie kupują je na potęgę. Niestety nie wszystko jest takie piękne, bo część tych leków po prostu nie działa inne tylko przedłużają tą niedogodność a jeszcze inne po prostu pogarszają nasz stan. Zapominamy po prostu o starej dobrej prawdzie, że katar leczony trwa tydzień a nieleczony siedem dni.

Pozdrawiam




Ciekawe Historie
2010-02-28 | 12:37:01
autor: mausi | skomentuj (2)

Przeczytałem niedawno w Angorze nr 9 z 2010 roku przedruk z Kuriera Lubelskiego pod tytułem „Wszyscy zdali, nikt nie zaliczył”. Ciekawa historia, na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie odbył się egzamin z farmakologii dla II roku, był to drugi termin. Na pierwszym zdało ok. 30% studentów, na omawianym drugim terminie zdali wszyscy pozostali. I tu zaczęły się kłopoty, gdyż prowadząca ten przedmiot uznała, że studenci musieli mieć jakąś pomoc niekoniecznie legalną i unieważniła cały ten termin, chociaż nikogo za rękę nie złapała. Jednak Pani Profesor zapomniała o jednym małym szczególiku, zupełnie dla niej nieważnym, o tuż od kilku lat, co roku na pierwszym i drugim terminie egzaminu daje te same pytania. Niestety dla niej studenci pokazali swoją inteligencję lub cwaniactwo, jak kto woli i zapamiętali sobie pytanka z pierwszego terminu. Widać nie było na tym roku takich typów, którzy mimo poznania pytań potrafią nie zdać, a widziałem takie przypadki. Jednak teraz trzeba się zastanowić nad tym czy owa Pani Profesor nie przypuszczała, że tak się może skończyć jej postępowanie? Nie wiedziała, że studenci to takie cwaniaki, czyżby dawno nie studiowała? Nie pojmuje. Następnym razem proponuję zmieniać pytania jak nie podoba się, że wszyscy zdają albo przy odbieraniu indeksów studenci będą informowani, że nawet jak znają pytania egzaminu to fajnie by było, aby się tak dogadali, żeby te kilka osób nie zdało. Tak w ogóle to wydaje mi się, że Pani Profesor liczyła na wpływy do kasy za kolejne terminy a tu jej studenci psikusa zrobili, więc ona odwdzięczyła się tym samym, o jakie to polskie nieprawdaż?

Druga sprawa, jaką chciałem dzisiaj poruszyć jest chyba znana szerszemu gronu czytelników. W tym Państwie, które podobno jest homofobiczne ostatnio bardzo dużo młodych Panów ujawnia swoją prawdziwą naturę. Po sieci krąży bardzo dużo zdjęć różnych chłopaków z wytatuowanymi literami JP, co oznacza Jestem Pedałem. Bardzo cieszę się, że znaleźli w sobie siłę, aby przekazać tą nowinę całemu światu. Zastanawiam się czy nie mogli napisać Jestem Gejem albo Jestem Homoseksualistą w końcu brzmi to lepiej. W każdym bądź razie takie tatuowanie jest bardzo ważne, aby inni homoseksualiści mogli łatwo znaleźć w tłumie ludzi kogoś o takich samych preferencjach seksualnych. Zastanawiam się tylko, po co dopisywać „100%” do tego wszystkiego czyżby byli pewni tego na 100% jeżeli tak to chwała im za to. Inną sprawą jest wypisywanie tego na murach tutaj widoczna jest chęć pochwalenia się swoją seksualnością widać nasza-klasa.pl i fotka.pl to za mało szkoda tylko, że się nie podpisują, bo nie wiadomo, kto się ujawnił. A taka wiedza może być przydatna.

Pozdrawiam




Toolbar
2010-02-15 | 21:19:14
autor: mausi | skomentuj (0)

Ostatnie przywracanie systemu uświadomiło mi jeden denerwujący fakt, o tuż do coraz większej ilości instalatorów aplikacji, potocznie zwanych instalkami, dołączane są „dodatki”. Wszystko było by zupełnie w porządku, gdyby nie fakt, że te „dodatki” są niezmiernie wkurzające. Są to różnego rodzaje toolbary, które szpecą mi standardowe okno przeglądarki, dodają stronę główną oraz zmieniają standardową stronę wyszukiwania (w mozilli i operze) na jakieś badziewie w stylu ask.com, następnym elementem są wszelkiego rodzaju dodatkowe aplikacje, których twórcy postawili sobie za punkt honoru zmaksymalizowanie trudności z odinstalowaniem tego badziewia, które jest zrobione tylko po to, aby wkurzać użytkownika, najczęściej próby odinstalowania kończą się odinstalowaniem również głównej aplikacji, ostatnim równie wkurzającym (co toolbary) motywem są skróty na pulpicie do jakichś bezsensownych stronek, powiedzcie mi, po co to?

Pewnie większość z was powie, że przecież można się przed tym wszystkim uchronić w końcu wystarczy podczas instalacji odhaczyć jakiegoś jednego z drugim ptaszka, ogólnie wszystko się zgadza tylko, że ja w domu mam czcicieli knefelka „DALEJ” z angielskiego zwanego „NEXT”. Taka jednostka charakteryzuje się tym, że co by się nie działo to wciska taki knefelek aż nie pojawi się inny ulubiony przycisk: „ZAMKNIJ” ewentualnie z angielskiego „CLOSE”. I potem Ty człowieku się morduj z wywaleniem jakiegoś badziewia (oczywiście bez usuwania głównego programu), bo dodało coś zupełnie niepotrzebnego. Inną sprawą są ludzie, którzy nie znają angielskiego i po prostu po ludzku nie wiedzą, o co chodzi i instalują wszystko jak leci. Wracając jednak do meritum sprawy ja wiem, że tak to jest jak się korzysta z darmowych aplikacji, bo te muszą jakoś na siebie zarobić, ale no bez przesady. Nie można by jakoś ułatwić procesu usuwania zbędnego badziewia, albo zmienić by domyślnie się ich nie instalowało?

A tak w ogóle to ile osób jak już dostanie w spadku jakiś program, toolbar czy skrót to z niego korzysta? Za pierwszym razem to jeszcze może, ale później to już wątpię, tak więc na dłuższą metę to opłaca im się to? W zasadzie odpowiem sobie sam, no chyba się opłaca skoro coraz więcej jest tego typu rozwiązań. Ech no cóż, trzeba się będzie jakoś pomęczyć, a wam życzę domyślnie odhaczonych ptaszków przy takich „dodatkach”.

Pozdrawiam